Dodano: 2009-12-01 20:34
Człowiek w desperacji ima się wszystkiego - tak mówią. :roll: Nie ma innego wyjścia trza mi poszukać pomocy w mądrej księdze. :roll: O...jest, to chyba będzie to :D "Czym się strułeś tym się lecz" znaczy muszę... Nie dokończywszy zdania, pacnęła :wink: kapitana tak, że ze stanu zamyślenia wszedł w stan mocnego, głebokiego snu. :twisted:
Nie pozostało jej nic innego jak czekać. Chociaż...przyjrzała się kapitanowi z bliska i rzekła sama do siebie - ta twarz dawno brzytwy nie widziała a i fryzjer się kłania... :twisted:
Dodano: 2009-12-02 09:04
<śnił mu się koszmar. Widział w nim siebie, związanego na krześle oraz uwijające się przy nim brzytwy i nożyce, także potworny śmiech, co godził go po uszach>
Nieee :!: :!: :!: - wrzasnął, gdy pierwszy kosmyk włosów zleciał z jego głowy, jął się szamotać, rwać jak wściekły byk, lecz więzy puścić nie chciał. - Puszczać, puszczać :!: - zawył, niczym dziki wilk, po czym przypomniał sobie, że ma ogon i ogona nikt mu nie skrępował. Chwycił więc ogonem niedalekie nożyce, gdy te zanadto się zbliżyły, szybko rozciął nimi sznury i jął się pojedynkować z brzytwą, która walczyła zaciekle. Nagle obraz zaczął się wyostrzać, stopniowo rozjaśniały go sączące się z niebios promienie, szum wód sięgnął uszu kapitana, a on sam stanął jak wryty, gdy spostrzegł, że toczy zaciekły pojedynek nożyczkami z dzierżącą brzytwę Rosemary, ku uciesze rozleniwionego Jaguara, spoczywającego pod nieodległą palmą.
Dodano: 2009-12-02 17:46
Jednakże...zacięty bój jaki stoczył kapitan we śnie okazał się zbyteczny :twisted: bowiem było już po fakcie. Odeszła na pewną odległość i poczęła się przyglądać przekręcając głowę to w prawo to w lewo.
- No teraz to kapitan wygląda jak ta lala :D aż przyjemnie popatrzeć. Kurcze muszę uchwycić ten moment, bo pewnie nigdy więcej kapitana takim nie zobaczę. Chwyciła zwęglony kawałek drewna, deskę by chwile później pokazać swe dzieło kapitanowi...
Do stu piorunów, mam talent :wink:
Dodano: 2009-12-02 18:56
Łooo, na pierony Zeusa i młot Thora OO
Zrobiła ze mnie Le Golasa OO Nawet odzienie gdzieś znikło OO <zakrył się palmowym listkiem>
No ładnie Waćpanna, teraz mi tu ładnie opowiesz, co tu się działo 
Dodano: 2009-12-02 19:08
Ja...ja nic nie wiem ja tu tylko...pije rum i od czasu do czasu jakowyś statek z kapitanem znaczy z Tobą złupię :wink: A na co ten listek, skorom już i tak wszyściutko widziała :oops: .
Czy mi się wydaje, czy Waszmości pamięć wraca :roll: :?:
Dodano: 2009-12-02 19:14
Nie wiem, ostatnie co pamiętam to to że... eej, co się stało z paczką ptasiego mleka, co ją miałem przy sobie? ;>
Dodano: 2009-12-02 19:37
Nie czas i miejsce na darcie szat o nędzne pudełko słodkości. Skup się Waść na odszukaniu naszych łupów.
A i odziej się proszę, gdyż po prawdzie nie godzi się świecić gołym dup... znaczy tyłkiem przed niewieścimi oczyma. :wink:
Dodano: 2009-12-02 19:47
<w pośpiechu uszył odzienie z palmowych liści, chwycił cutlasa i przez chwilę dochodził do siebie>
- A, tak, łupy, jako dobrze pamiętam, wyspa wielką nie jest, a łupy skrył niejaki Wiewiór we wnętrzu okolicznego wulkanu.
Problem w tym, że wulkan bywa oprychliwy i chimeryczny i nie wiadomo czego za łupy mu się zachce. Ale musimy być gotowi na naprawdę nietypowe życzenia, jak znam tego starego kloca. Nagroda przeto, jeśli legendy prawdę mówią, będzie przednia. :twisted:
Dodano: 2009-12-04 20:26
Damy rade :) Jedno małe pytanko, bo chyba coś nie tak z moim słuchem. Kapitan powierzył cały nasz dobytek jakieś wiewiórze, która gdzie się pojawi tam czyni rozpierduche 8O . No pięknie na dodatek trza będzie zejść do wulkanu...NEVER!
Ja mam lęk wysokości i spieczonym skwarkiem zostać nie mam zamiaru. Niech se kapitan nie myśli, że mi całkiem rozum odjęło, jeno poszuka innego przymusowego ochotnika 
Dodano: 2009-12-04 20:30
Och Rose, wulkan miewa różne zachciewajki, nie ode mnie zależne co mu się zachce
Chyba nie myślisz, że oddalibyśmy Cię w jego płomienne objęcia za jakiś nędzny skarb? ;> <w oczach majtków na słowo skarb zaświetliła się iskra chciwego szaleństwa>
Dodano: 2009-12-04 20:56
Na twarzy kapitana pojawił się szelmowski uśmiech. Doskonale wiedział, co teraz się stanie. Tak jak przewidział chętnych, do zejścia w czeluści wulkanu, było wielu :D Wyznaczył kilku najmocniejszych lecz niezbyt rozgarniętych by wydobyli skarb. Nagle z dołu zdało się słyszeć głos...jakby ktoś wołał o pomoc... :roll:
Dodano: 2009-12-04 21:02
Buuu! - zagrzmiał Wulkan i z jego czeluści uniósł się czarny jak heban opar dymu, wskazując na kapitana: - Tyś łajzo, podstępem skarb wykradać próbujesz! Nie ma tak łatwo! Chyba pamiętasz, że wisisz mi fanty za zaległą partię kart. Zachowam Twych majtków i skarb dopóki nie dasz mi prawdziwej dziewicy w ofierze :!: - zawył siląc się na złowieszcze brzmienie.
Oups. - rzekł kapitan.
Dodano: 2009-12-05 10:03
Hm... - Albo majtkowie są bardziej rozgarnięci niż się to komukolwiek wydawało albo zaiste mamy kłopot. Boć przecie gdzie teraz znajdzie się prawdziwą dziewice... 8O Wychodzi na to, że trzeba nam na kolejną wyprawę wyruszyć :roll: Kurcze a miało być taki pięknie.
Westchnęła cichutko - nici z strojnych sukien, klejnotów i pachnideł...
Dodano: 2009-12-06 11:24
Na pewno nie na Tortudze. - stwierdził kapitan. - Mogłem się spodziewać, że takim jak ów wulkan tylko jedno w... tym, co ma zamiast głowy. Musimy wyruszyć w jakieś cywilizowane miejsce.
<wnet oberwał w głowę kawałkiem płonącej skały>
- Tylko tym razem pamiętaj łajzo. - burknął wulkan. - Dziewica ma być płci żeńskiej, albo przysmażę Wam wszystkim zady, tak jak swego czasu Pompejczykom. Pamiętasz, jak uciekałeś z płonącym ogonem, prawda, kapitanie?
<na co kapitan tylko skrzywił minę>
- Dobra, załoga. Płyniemy do Grecji. W tamtejszych wyroczniach powinni mieć jakoweś dziewice. - rzucił kapitan.
Dodano: 2009-12-06 18:20
- Zatem postanowione. Nigdym w Grecji nie była, znasz li ten kraj kapitanie :?: Czy byłeś już tamże, czy opowiesz o tym...<uwielbia słuchać kapitańskich opowieści nawet takich w których ni krzty prawdy nie ma>. :wink:
Dodano: 2009-12-06 19:33
Byłem, inoż byłem - rzekł, gdy wędrowali na przystań. - Piękna ziemia, piękny kraj, ale odkąd gwizdnęliśmy złoty pierun Zeusa, nie jestem tamże mile widziany. Dlatego na czas naszej wizyty muszę być trochę incognito 8) Wiecie, rozumiecie, muszę udawać zwykłego majtka, by Pan Olimpu się nie zorientował. Wskażę drogę, Rose, wyrocznia znajduje się w podziemiach Akropolis, za zdradliwym przesmykiem i można się tam dostać przez jaskinie wykute w skalnych klifach nad lazurowym morzem. Tyleż, że uwaga, bo stwory tam dziwne i nawet pijus Herakles ma swoje legowiszcze. Najlepiej będzie nam gwizdnąć kapłańską łajbę i udawać kapłanów, by dostać się do środka. :roll:
Dodano: 2009-12-07 20:47
- No tak teraz to wskaże drogę, tylko uważaj i takie tam pierdu, pierdu...
Jakby się kapitan umiał zachować i nie naraził Zeusowi to teraz jak pany byśmy wkroczyli do miejsc o których mówisz. A tak znów trzeba nam kombinować.
Teraz jednak skupmy się na robocie która nas czeka...
Tak jak zaplanował kapitan przebrani za mnichów dostali się do środka. Nagle Rose przystanęła przy posągu przedstawiającym Heraklesa. Przyjrzała się dokładnie...
i parsknęła głośnym śmiechem mówiąc - Coś ta natura niezbyt łaskawa jest dla wsławionego Herkiego :twisted: :wink:
Dodano: 2009-12-07 21:03
Waćpanna się tak nie przyglądaj, bo nam się zgorszysz jeszcze
- rzekł z przekąsem kapitan, szturchając ją lekko swą laską. - Słowo daję, nim zadarł z Cerberem to to mu trochę inaczej wyglądało
(bo czymś trzeba było uwagę pieska odwrócić, a że masarnie owego dnia były zamknięte...) - orzekł, a tu nagle stanęli u wejścia do świątyni wyroczni.
Teraz ta lżejsza część. Tam wejść może tylko kobieta, więc nasza droga Kamratko musimy się Tobą posłużyć jako główną siłą ofensywną. Pomieszczenie nie jest duże. Wskoczysz za woal, porwiesz pierwszą lepszą dziewicę a my ją tu zwiążemy i w długą :twisted:
Dodano: 2009-12-07 21:16 Zmieniono: 2009-12-07 21:23
Wszystko ładnie, pięknie a co jeśli mnie tam capną albo się mi tam spodoba...co wtedy :?: :roll: Nie będę ryzykować. Jak mam tam wejść to pierwej sznurem mnie Waść obwiąż w pasie. Jak nie wyjdę za chwil parę to ciągnij ile sił. Wzięła głęboki wdech dla spokojności i wpadła za woal. Po chwili zdało się słyszeć krzyki, piski i inne dźwięki...
Dodano: 2009-12-07 21:22
<chwycili sznur mocno>
Nie no, opcja że ona tam zostanie nie wchodzi w rachubę chłopy. - stwierdził kapitan i nagle Rose wraz z jedną z prorokiń wyleciała z wnętrza świątyni.
Związać! I na łajbę! Byle szybko, bo jak się bogowie zorientują to będziemy usmażeni
<takim to sposobem wrócili na plażę i zostałoby im tylko wrócić na wyspę gdyby nie pewien jegomość, co na nich na morzu czekał...

Dodano: 2009-12-08 17:41 Zmieniono: 2009-12-08 18:09
A mogłam się zgodzić i za dziewce robić. :wink: A tak to już po nas normalnie będzie jatka że strach się bać<
omyślała>.
- Neptunie czymże sobie zasłużyliśmy na Twój gniew :?: A może, to taka nowa tradycja witania żeglarzy na morzu :?:
- Jeślim dobrze trafiła, to daj już pokój tym falom bo od tego bujania to tylko we łbie się kolebie a trzeba nam przecie baryłeczkę przy-witalnego rumu opróżnić :D czyż nie :wink:
Dodano: 2009-12-08 17:55
<Neptun przyjrzał jej się uważnie, a zaraz wzrokiem ku kapitanowi powędrował>
Ty! - wskazał palcem. - O ile dobrze pamiętam wisisz mi fanty za ostatnią partię kart! - rzekł donośnym głosem.
Ekhem... - stwierdził kapitan, robiąc minę niewiniątka. :roll:
A Ty, panna, taka mądra nie bądź, bom pamiętam, kto mi przed chwilą kapłankę z kaplicy gwizdnął! - rzekł Neptun.
Dodano: 2009-12-08 18:43
Rozejrzała się dookoła.
- Że niby ja :?: :lol: A nawet gdyby to tyle ich tam było, że jedna mniej jedna więcej nie robi różnicy
- Za długi kapitana nie odpowiadamy zbiorowo jako załoga lecz on sam, zresztą w tej sprawie ukazało się już stosowne ogłoszenie :twisted:
Zaraz, zaraz...coś mi tu nie pasuje. Komuś my w końcu dziewice uprowadzili, bo ja już się gubię w tym wszystkim :roll: Dalej idąc tym tropem. Jeśli Neptun to nie Herki to jakiego czorta się ciska :?: Może zechce mi to ktoś łaskawie wytłumaczyć :roll:
Dodano: 2009-12-08 19:08
A bo już z dawna tą planowałem Heraklesowi podpylić. - rzekł Neptun. - A zresztą co ja się tu będę Wam śmiertelnikom tłumaczył! - krzyknął. - Oddawać kapłankę, albo zatopię tą Waszą łupinkę! :twisted: - w oczach bogiszcza pojawiły się ogniki szaleństwa.
Dodano: 2009-12-08 19:51
- Ty tu Neptun nie podskakuj bo już nie z takimi jak Ty dawaliśmy sobie rade, co nie kamraci :!: :twisted:
Ale jak Ci tak zależy to czekaj zaraz ja dostaniesz.
Zwróciwszy się do kapitana daje mu znaki by zszedł z nią pod pokład. Wieki trwało nim kapitan zrozumiał o co Rose chodzi, wreszcie jednak dotarło, że to jakowyś sygnał dla niego.
- Kapitanie plan jest taki oddasz swoją "dziewice" a nam się zostanie ta prawdziwa. Trza nam ją jedno w jakowyś dywan zawinąć coby Neptun się nie poznał na fortelu. Dobry plan... :?: :twisted: